WYDAWNICTWO EZOONEIR – czyli opowieści słowem i obrazem

Wydawnictwo Ezooneir to wydawnictwo mieszane, łączące cechy wydawnictwa tradycyjnego i selfpublishingu. Powstało z myślą o książkach i poradnikach w tematyce duchowości, ale nie trzeba było czekać zbyt długo na to, aby rozszerzyło swoją ofertę.

Początek działalności wydawniczej to rok 2019 wraz z wydaniem trzeciej części trylogii Ezo Oneir „Transformacja Cienia”. Dwie poprzednie części trylogii tj. „Burze na Słońcu” i „Imperium Lilith” sprzedały się w dwóch tysiącach egzemplarzy, co na całkowicie niepromowany debiut nieznanej pisarki jest dobrym wynikiem. Oczywiście mogło być lepiej, gdyby o powieściach było głośno. Autorka zachęcona sukcesem, a jednocześnie zniechęcona brakiem promocji w większym wydawnictwie, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.

– Gdy tylko wydałam moją pierwszą powieść wiedziałam, że założenie własnego wydawnictwa to jedynie kwestia czasu. Wcześniej zupełnie nie myślałam o tym, że pisanie okaże się w moim przypadku również zawodem. Pisałam od dziecka, codziennie po kilka stron. Żałuję, że moje pamiętniki nie przetrwały. Pozostał jednak zapał do dzielenia się słowem i doświadczeniami. Pasja pisarska wybrzmiała u mnie w czasie, kiedy doświadczyłam przewrotu życiowego. Odeszłam z dobrze płatnej pracy w korporacji pomimo awansów. Pisałam tracąc przyjaciół i mając złamane serce. W ciągu trzech lat od zdiagnozowania u mnie depresji – powstała trylogia „Chiron w Rybach” zawierająca powyżej wspomniane tytuły: „Burze na Słońcu”, „Imperium Lilith” oraz „Transformację Cienia”. Ostatnią część postanowiłam wydać sama, mając już wydawnicze doświadczenie z poprzednimi powieściami – mówi Ezo Oneir.

Zwykle wydawnictwa specjalizują się w konkretnej dziedzinie lub wydają bardzo podobne rodzaje książek. Jak to jest z Ezooneir?

Ezooneir to wydawnictwo spod szczęśliwej gwiazdy. Oprócz moich powieści i poradników składam też książki z dziedzin takich jak fotografia kulinarna, sugarcrafting, książki dla dzieci z ilustracjami autorstwa znajomych artystów, jest też poezja. Wygląda na to, że wydawnictwo chce rosnąć samo wokół tego w czym sama jestem artystycznie mocna. Kocham fotografię kulinarną, ale zanim poszłam szkolić się do mojej mentorki Kingi Wójcickiej – zdążyłam złożyć i wydać książkę „Sugar fairy tales” której autorką jest Jowita Woszczyńska, mistrzyni świata w dekorowaniu tortów. Jestem autorką zdjęć do tego poradnika oraz odpowiadałam za opracowanie graficzne i skład. Książka jest dwujęzyczna i pół roku od wydania gości na półkach najlepszych cukierników z branży w każdym zakątku świata. Znalazła się nawet w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie.

Oprócz tego nie zaprzestałaś pisać swoich książek?

Po wydaniu pierwszej książki napisałam na facebooku, pół żartem pół serio, że najlepiej jest się zobowiązać publicznie, że napisze się trylogię. A po wydaniu ostatniej części trylogii powiedzieć, że pisze się kolejną. Tym sposobem po kilku latach jesteś autorem kilkunastu powieści. To miał być żart, ale okazuje się, że wcale nim nie jest, bo w mojej głowie jest tyle pomysłów, że czasami nie nadążam ich zapisywać.

Twoje publikacje są wyjątkowe. Łączysz w nich fotografię artystyczną z powieścią. Można zgłaszać się do projektów na bohaterów powieści. Opowiesz coś więcej na ten temat?

Z początku chciałam wydawać swoje albumy fotograficzne drukiem, ale powstrzymywał mnie brak stosownych umów z modelami. Zdjęcia były i są podziwiane w Internecie i na wystawach. Postanowiłam więc publikować powieści i poradniki motywacyjne z równie pięknymi zdjęciami ludzi, którzy sami zgłoszą się do projektów. W ten sposób powstał 3 letni projekt „Zostań bohaterem powieści”. Osoby chętne do „zagrania” na zdjęciu roli konkretnego bohatera powieści zgłaszają się na sesję zdjęciową z której wybrana jest jedna fotografia, która następnie zostaje wydrukowana w książce. W ten sposób książki „Imperium Lilith”, „Transformacja Cienia” oraz „Dotknąć Absolutu” to publikacje kolorowe, oprócz treści zawierające też iście filmowe kadry. Najnowszym projektem był poradnik dla kobiet „Przestrzenie Wenus”. Osiągnął rekordowe zainteresowanie, bo zgłosiło się do niego około 30-tu kobiet.

Przywiązujesz wagę do szaty graficznej książki?

To mój obowiązek. Książka jest opowieścią, która ma cieszyć oczy. Dlatego oprócz treści przywiązuję wagę do czcionki, graficznych niuansów, ozdobników, tekstur i fotografii. Książka tak wydana nie jest wcale na starcie dużo droższa od zwykłej czarno – białej na byle jakim papierze. Kupuję książki różnych wydawnictw i od razu widać na co zwracają, a na co nie zwracają uwagi przy tworzeniu publikacji. Książki z mojego wydawnictwa są wydawane na dobrym papierze, kolorowe i w przystępnych formatach. Nie ma w nich też przypadkowych i byle jakich treści.

Załóżmy, że jestem autorem i zwracam się do wydawnictwa ze swoją książką. Czego mogę się spodziewać?

Pochylam się nad treścią. Rozmawiamy o oczekiwaniach i możliwościach współpracy. Obecnie nawet w selfpublishingu (czyli w takiej formie wydawania książki, gdzie autor opłaca cały zakres prac z wydrukiem włącznie) jest możliwość zrobienia tego bez nadwyrężania swojego budżetu. Innymi słowy, jeżeli ktoś chce wydać książkę to znajdzie się na to sposób. Wystarczy chcieć!

Leave a Reply