INTROWERTYZM A KREATYWNOŚĆ, czyli odrzucenie protekcjonalizmu pozytywnej psychologii

dnia

TEMU OSOBNIKOWI JUŻ DZIĘKUJEMY

Tu i teraz rozmieniam swój czas na drobne. Balansuję pomiędzy przymusem, działaniem, a zmęczeniem po długim biegu. Nawet maszynie stworzonej do produktywnego wykonywania swoich zadań z czasem wyrabiają się części. Co wtedy? Oddajemy ją do serwisu w celu naprawy lub pozbywamy się, bo czasami doprowadzenie jej do stanu użyteczności kosztuje więcej, niż zakup nowej. Bez sentymentów, zbędnych przemyśleń – zupełnie tak, jak każą nam działać obecnie mentorzy pozytywnego myślenia. Odrzuć wszystko, czym byłeś, bo to nie jest ważne.

Odrzuć swoją tożsamość, zgubne uczucia do innych i chaos. Twój bagaż życiowych porażek nie kształtuje cię, ale ciąży i nie pozwala ruszyć naprzód. Co dalej? Może porzucić dziecko, rodzinę i zacząć od nowa? Dlaczego nikt jeszcze nie odważył się rzucić takiej teorii w megafon pozytywnych zmian? Masz odrzucić wszystko, co cię ukształtowało. Masz zaprzeczyć samemu sobie i temu kim jesteś – dla mnie oznacza przekaz: jesteś nikim ze swoją porażką. Jesteś nikim ze swoimi niewygodnymi emocjami. Jesteś gorszy, jeżeli wyczerpuje cię otwieranie się na świat. Jesteś niedoskonały i MUSISZ się zmienić, bo inaczej twoje życie nie będzie niczym innym, jak tylko bagażem niedoskonałych doświadczeń. A jeżeli nie ma w tobie przestrzeni na stwierdzenie, że to co dotąd osiągnąłeś jest niczym i nic nie znaczy – to jesteś właśnie tym człowiekiem, którego inni opuszczają w poszukiwaniu swojego szczęścia. Jesteś tym od którego należy się odsunąć. Bo jesteś malkontentem broniącym stabilizacji, spokoju i używającym słów „muszę” w negatywny sposób. Twoje „nic nie muszę” nie jest mottem, którego używasz w sposób poprawny. Twoje „nic nie muszę” to pogarda rzucona w stronę pozytywnego rozwoju, który ma cię popchnąć w stronę świata z otwartymi ramionami.
Co wobec powyższego schematu dzieje z człowiekiem, który- po pierwsze – nie jest maszyną i posiada swoje myśli, emocje, uczucia? Zgubnym jest myślenie, że ktoś zadba o ciebie, gdy „zepsujesz się” w pracy czy w domu. Nie możesz! Jesteś zbyt potrzebna / potrzebny. Nikt tak nie zadba o codzienne obowiązki. Musi tobie wystarczyć poklepanie po ramieniu i słowa: „weź się w garść!”. Zamiatanie problemu wypalenia i zmęczenia pod dywan jest tak powszechne, że zanim psychologowie przyznali, że pozytywność za wszelką cenę nie działa – mamy społeczeństwo borykające się z depresją. Wypieranie gniewu, zazdrości czy frustracji, ku przerażeniu mówców motywacyjnych, nie okazało się receptą na szczęście, ale prostą drogą do złamania człowieka.

MOJE KARY Z DZIECIŃSTWA TO MOJE HOBBY W ŻYCIU DOROSŁYM

Nie zrozum mnie źle. Intencje zwykle są dobre, bo przecież piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami. Tylko droga do szczęścia dla każdego jest po prostu inna.
Nie tak dawno zobaczyłam na Facebooku wpis o treści:

„Niewychodzenie z pokoju. Niewychodzenie z domu. Niekontaktowanie się z kolegami. Niepojawienie się na urodzinach czy imprezie. Moje kary z dzieciństwa stały się moim hobby w życiu dorosłym”.


W młodzieżowych memach bardzo często pojawia się temat introwertyzmu i chęci wyłączenia się z tego świata na rzecz wirtualnego. Dlaczego? Bo ten świat stworzony jest dla robotów, nie ludzi. Świat produktywności, przymusu bycia pozytywnym bez możliwości wyrażania prawdy o sobie jest sztuczny i nieprzyjazny. Można powiedzieć, że przecież w mediach społecznościowych każdy wyraża siebie w sposób jaki chce. Uważam, że nie jest to prawdą. Każdy wyraża siebie w sposób w jaki wie, że inni go takim zaakceptują (ewentualnie będą podziwiać, zazdrościć itd). Doskonale pamiętam, jak jedna z moich znajomych zalewając się łzami wrzucała w tym samym czasie na Instagram swoje uśmiechnięte oblicze oznaczające „dobrze spędzony produktywny dzień”. Po czym przykrywała się kołdrą i przesypiała cały dzień. Niejednokrotnie robiłam jej zakupy, bo nie była w stanie wyjść z domu. Czuła wstręt do świata, ale jeszcze większy do siebie – bo nie była w stanie tego świata zrozumieć. Ludzie w swoim bólu są przede wszystkim samotni. Nikt nie lubi maruderów, a każdy paradoksalnie nim przecież bywa. I to coraz częściej. Szczęśliwość to bańka, która za moment pryśnie. To nie puste słowa, ale zwykły bieg historii, która lubi zataczać koło i dąży raz na jakiś czas do przelewu krwi. To jak nihilistyczny zwrot w filozofii, gdy zbyt wiele brudów zamiatanych jest pod dywan. Przypomina mi się też artykuł o pewnym azjatyckim kraju, gdzie kamery badają… szczerość uśmiechu u pracowników kolei. Wobec takich rewelacji wcale nie dziwię się, że współczesne dzieciaki tego świata „nie kupują”. Czują się gorsze już na starcie, bo produktywność korpo świata tak podniosła poprzeczkę, że przepalił by się bezpiecznik u niejednego robota. Ich profile w mediach społecznościowych są ułudą tego kim są lub chcieliby być. Co do nas, dorosłych, nie dajmy sobie wmówić, że jest za późno. Możemy jeszcze wyskoczyć z garnka i nie dać się ugotować, nawet jeżeli przyjdzie nam leczyć rozległe oparzenia. Lepiej późno, niż wcale.

BILANS ZYSKÓW I STRAT

Dlaczego tak łatwo przychodzi nam ganienie siebie za to, że nie jesteśmy doskonali? Dlaczego produktywność przysłoniła nam człowieczeństwo i prawo do bycia sobą?
Dlaczego ukochanie samotności jest negowane i porównywane z lenistwem?
Dlaczego mam odrzucać ważne dla mnie, ale trudne i bolesne uczucia?
I do jasnej cholery – przestańcie mi mówić, że jestem tym, co przyciągam. Bo według mojego doświadczenia nieprzeżycie żałoby w odpowiednim czasie sprawia, że będzie trzeba ją przeżyć w późniejszym czasie.
Tu i teraz zamykam oczy i robię szybki bilans zysków i strat. Pod koniec 2018 roku moje działania polegały na tym, że przy 200% zaangażowania, otrzymywałam zwrot w postaci 10%.

Co powodowało tak kuriozalne zachwianie? Trudne zlecenia których nie powinnam przyjmować. Ale przecież uparcie myślałam, że muszę chwytać wszystko, co przynosi los. Trudni ludzie, wobec których miałam misję, żeby swoim spokojem czy radą ukoić ich chaos w sobie, chociaż wcale o to nie prosili. W tym wszystkim nie było mnie dla siebie. Zabijałam się powoli, bo bałam się poznać prawdę o sobie. A prawda jest taka, że jestem osobą introwertyczną. Chociaż to skomplikowane, bo nie boję się wystąpień publicznych i działania w dużych grupach ludzi. Tyle, że potem przez kilka dni jestem wyczerpana i wymagam bezwzględnego spokoju. Nie lubię spontanicznych spotkań i imprez. Nie otwieram drzwi jeżeli dzwoni dzwonek, a ja nikogo nie zapraszałam. Spotkania towarzyskie w więcej niż cztery osoby nie są dla mnie przyjemnością, lecz niepotrzebnym chaosem, bo lubię przebywać z kimś, aby go słuchać i poczuć jego emocje. W tłumie to niemożliwe.
Dzisiaj wiem jedno – jeżeli coś nie działa, to nie znaczy, że trzeba na siłę pracować bardziej i mocniej. Czasami, jeżeli coś nie działa to po prostu znak, że istnieje prostsza ścieżka. Z ulgą przyjmuję swój introwertyzm. Odmawiam niszczenia tej części siebie, która chroni moje zdrowie psychiczne i fizyczne przed wyczerpaniem.
Co zatem z moimi marzeniami zapytacie… jeżeli nie działam mocniej, nie sięgam wyżej, nie biegnę szybciej? Spełniam je na swoich warunkach i to szybciej niż niejedni piewcy pozytywnej filozofii życia. Nie oglądając telewizji, nie tracąc czasu na bezrefleksyjne rozmowy w tłumie, w ciągu trzech lat napisałam trzy powieści, a moje oniryczne fotografiki obiegają świat. Fotograficzne sesje pozwalają mi poznać osobę którą fotografuję. Moja droga jest moim szczęściem. Daję ludziom cały wachlarz uczuć poprzez moje słowa i obrazy. Z serca daję im prawdę o sobie i to, co ze mnie najcenniejsze – moją sztukę.
I jeszcze jedna niespodzianka: jestem o wiele bardziej kreatywna i tworzę więcej, kiedy jestem raczej w melancholijnym nastroju. Moje dwie powieści powstały w czasie, kiedy dałam sobie prawo do przytulenia własnego smutku i przeżycia traumy, która mnie spotkała. Dostaję mnóstwo podziękowań od osób które odnalazły w treści moich książek swoją historię. To nagroda za to, że pozostałam wierna sobie i opisałam w nich trudne doświadczenia. To w zasadzie kwintesencja tego, co chciałam ci przekazać. Chodzi o to, że kreatywności nie wyzwolisz na siłę i bez poszanowania tego, kim jesteś. Większość artystów żyła w zgodzie przede wszystkim ze sobą, co przypłacali wyobcowaniem. Ale za to dali światu swoją twórczość, która stanowi rdzeń ich prawdy prosto z serca.

RESET DO USTAWIEŃ FABRYCZNYCH

A zatem co dalej?
Wymagany jest reset. Zresetowanie do ustawień sprzed wgrania aktualizacji, która powoduje, że nasz system uległ awarii. Zmiana wcale nie oznacza lepszego życia dla wszystkich, nawet jeżeli w przypadku większości działa na korzyść. Niech nikt ci nie wmówi, że potrzebujesz pomocy i coś z tobą nie tak, jeżeli lubisz po prostu spędzać czas z książką w łóżku. Niech świat się kręci szybciej, jeżeli chce. Ja wysiadam, bo lubię przystanąć na swoich warunkach i podziwiać piękno polnych kwiatów. Zbyt często słyszę, że niektóre osoby od wielu lat nie wyjechały poza miasto i nie wiedzą, kiedy dokładnie zakwita rzepak, a kiedy maki.

PS. Nic nie jest takie jak się wydaje. Ten tekst pisałam w ciągu dwóch godzin, bynajmniej pełnych skupienia. Tworzenie było przerywane średnio co trzy minuty przez wciąż te same pytania i ignorowanie moich próśb o chwilę spokoju. Gdy nie jestem w stanie znaleźć żadnego logicznego rozwiązania i rozkładam ręce, bo nie wiem dlaczego tak się dzieje, czytam sobie na głos poniższy wiersz:

Obyś został pobłogosławiony dzieckiem…
Które ci się przeciwstawia
Abyś mógł nauczyć się odpuszczać kontrolę
Które cię nie słucha
Abyś to ty mógł nauczyć się słuchać
Które uwielbia się ociągać
Abyś poznał piękno spokoju
Które gubi różne rzeczy
Abyś nauczył się rezygnować z przywiązania
Które jest bardzo wrażliwe
Abyś nauczył się stabilności
Które jest nieuważne
Abyś nauczył się koncentrować
Które ośmiela się buntować 
Abyś nauczył się myśleć niekonwencjonalnie
Które się boi
Abyś nauczył się ufać wszechświatowi
Obyś został pobłogosławiony dzieckiem…
Które nauczy cię że nigdy nie chodzi o nie
lecz zawsze o Ciebie.
/Dr Shefali Tsabary/

Amen.

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. Agnieszko bardzo Ci dziękuję za ten wpis Jakże był mi potrzebny! Od pewnego czasu nie mam sił mocy przerobowych. Wiem że powinnam zrobić to o tamto. I nie robie. I mam wyrzuty sumienia. Miałam 😊 Presją na nieustanne sukcesy, na zdobywanie kolejnych szczytów. A gdzie bycie?
    A wiersz piękny i jakiż prawdziwy!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s